Blog > Komentarze do wpisu
Pan 7/10 bohaterem niedzieli?

Więc tak, znowu przychodzi ten moment.

Jose Mourinho versus Arsene Wenger.

Tylko, po prawdzie, nie czuje się tego tym razem. Owszem, jest wielka okoliczność, jest osiemnasta rocznica podjęcia pracy w Arsenalu przez Francuza, ale nie w ten sam dzień, co mecz, ani nie tak spektakularnie to wygląda, jak tysięczne spotkanie. Zresztą w poprzednim sezonie szkoleniowcy także mocno starli się ze sobą - wszyscy pamiętamy słynne słowa o specjalizacji w przegrywaniu...

A jednak ani Wenger, ani Mourinho nie chcieli rozdrapywać tamtej rany. Dziennikarze próbowali w obydwu wypadkach prowokować jakiekolwiek interesujące wypowiedzi, ale nawet wyciągając niechęć Portugalczyka do przeproszenia Francuza jest to po prostu na siłę. - Moja wypowiedź była konsekwencją jego - powiedział Mourinho i na tym się powinno to skończyć. Obaj byli pełni szacunku dla jakości drużyn przeciwnych.

Został więc tylko Fabregas? Jednak i o niego nie ma kruszenia kopii między szkoleniowcami. Wenger mówił, że sprawa rozstrzygnęła się znacznie wcześniej, może nawet na początku 2014 roku, że to nie była jego decyzja, a Mourinho tylko wspomniał, że to mało istotne, bo Hiszpan jest już ich piłkarzem i tyle się liczy. 

Pewnie, w Internecie znajdziecie tuziny tekstów przedstawiających liczbowo lub felietonowo dominację Fabregasa, jego znaczenie w tamtym Arsenalu i obecnej Chelsea, jak stał się kolejnym tematem głównym tej derbowej rywalizacji... Tylko znowu wydaje się to nadużyciem. Bo dzieje się to przed meczem, też przez względu na to, ilu piłkarzy miał (ma) Wenger na jego pozycję i kilka innych aspektów.

Dlatego warto zwrócić uwagę, że w niedzielę swój setny mecz w oficjalnym meczu Chelsea rozegra Cesar Azpilicueta. I przy tym Hiszpanie naprawdę warto się zatrzymać.

Nie wstydźmy się tego, że gdy Chelsea sprowadzała Azpilicuetę wielu musiało sprawdzać jego wcześniejsze dokonania we Francji, a spora część skrzywiła się, że przychodzi rezerwowy. 

Dlaczego więc zwracam uwagę na Azpilicuetę? Choćby dlatego, że Mourinho uwielbia takich piłkarzy jak on. - Jest prawym obrońcą, ale może grać też na lewej stronie, być skrzydłowym, kimkolwiek chcemy - mówił na piątkowej konferencji - Pracuje i zachowuje się tak samo, niezależnie od swojej sytuacji w drużynie.

To, że ktoś z dziennikarzy, a nie najbardziej zakręconymi statystykami zauważył taką okazję w londyńskiej karierze Azpilicuety samo w sobie jest wyjątkowo. Mourinho rzadko musi odpowiadać na pytania o niego. Nikt już nie dziwi się, że w drużynie, która miała być najsilniejsza kadrowo w lidze prawy obrońca gra po lewej stronie - że przez niego na ławce siedzi Felipe Luis, który tak świetnie radził sobie w Atletico.

Nikt nie dziwi się, bo Azpilicueta gra świetnie. W poprzednim sezonie Mourinho powiedział, że gdyby mógł, to chciałby mieć na boisku jedenastu takich piłkarzy jak on. Takich jak on określa się również mianem "seven out of ten" - ponieważ głównie grają właśnie na taką notę, bardzo rzadko na słabszą, a często na lepszą. Zresztą, kto przypomni sobie jego poważny błąd? Może tylko ten, gdy faulował Jozy'ego Altidore'a w końcówce poprzedniego sezonu... A i tak miał pecha, bo po prostu się poślizgnął i to Amerykanin nadepnął mu na stopę.

Jednak znacznie częściej Azpilicueta jest tym, który "zamyka" swoje skrzydło, bezustannie biega, zawsze jest perfekcyjnie ustawiony, nie odpuszcza, nie pozwala się mijać... Statystycznie, te sześć pierwszych spotkań dało mu najlepszą notę od portalu WhoScored od czasu czterech meczów w barwach Marsylii w Lidze Mistrzów cztery sezony temu.

I tak, jak łatwo jest go przeoczyć, tak trudno jest go nie podziwiać. Tę minę zawodu, gdy zablokuje strzał czy dośrodkowanie, a rywale mają rzut rożny. Te standardy zachowania na boisku, które powinny być wzorem dla innych - zawsze fair i z szacunkiem do rywala, nigdy nie szukający złośliwych fauli czy nieprawidłowych zagrań. W poprzednim sezonie ligowym obejrzał tylko jedną żółtą kartkę.

Jest największym problemem Felipe Luisa, ale też idealnym batem na Branislava Ivanovicia. Serb musi wiedzieć, że jakikolwiek spadek jego formy oznacza pewną ławkę i powrót Azpilicuety na prawą stronę obrony. A to jakby było równoznaczne z tym, że Serb musi przyzwyczaić się do roli rezerwowego...

Może więc zamiast niepotrzebnie szukać powodów lub tematów, by rywalowi dopiec jeszcze przed meczem, skupić się na jednym z zawodników, który po cichu znaczy coraz więcej i jest coraz lepszym piłkarzem. Wciąż młody, wciąż zdobywający nowe doświadczenia (w reprezentacji rozegrał tylko 9 meczów!) oraz... będący tu na dłużej. Właśnie mija miesiąc od czasu rozpoczęcia się jego nowej, pięcioletniej umowy. Setny występ to pierwsza okazja, by "Panu 7/10" przyjrzeć się uważniej, ale nie martwcie się, jeśli tę przegapicie. Na pewno będzie jeszcze kilka takich w następnych latach.

piątek, 03 października 2014, mzachodny

Polecane wpisy

  • Mourinho minimalista?

    Kiedy Twój klub nie przegrywa spotkania przez ponad dwa miesiące, pewnie prowadzi w rozgrywkach krajowych i europejskich, jest w ćwierćfinale pucharu ligi, a ry

  • Fear of failure

    Gdy Arsene Wenger mówił w lutym tego roku, że niektórzy menedżerowie w lidze negują możliwości swojego zespołu, Francuz nie zawahał się ani chwili wypowiadając

  • Oby chaos nie powrócił

    Okej, okej - wątpiłem . "Kiedy już Jose Mourinho skończy swoją pierwszą po powrocie konferencję prasową, znów oczarowując angielskie media, ponowne zapoznanie s