Blog > Komentarze do wpisu
Fabregas, Neville i spirala porównań

Wczoraj tylko wspomniałem, dziś czuję się niemal zobligowany do wpisu o Cesku Fabregasie. Chociaż zdecydowanie polecam Wam lekturę historii jego przejścia do Chelsea, a także felieton Barneya Ronaya o hiszpańskim pomocniku, to dla mnie wybijającą się pozycją z tych wszystkich jest tekst Gary'ego Neville'a.

- W Fabregasie, Chelsea ma piłkarza, który nie jest wyłącznie asystentem czy strzelcem, ale architektem gry w środku pomocy, porównywalnym do takich piłkarzy jak Pirlo, Scholes i Xavi - zaczyna.

Od razy poleciłem go dalej. I wystarczyła chwila - no, kilka minut - by odezwał się pierwszy głos. "Xavi? Nigdy, Cesc nie jest do niego podobny." Zanim się obejrzałem, dyskusja o dwóch wychowankach La Masii rozgorzała na całego, oczywiście przeniosła się na porównania lig angielskiej i hiszpańskiej, tempa, pressingu i miejsca, samych piłkarzy, transferów Barcelony... Klasyczny przykład spirali w której czasem nieprzyjemny upór kibiców danego klubu przenosi sedno sprawy na jeden z dalszych planów rozmowy.

Ale to ja podnoszę rękę i przyznaję, że się myliłem. Kompletnie niepotrzebnie się dałem w to wciągnąć, rywalizować na poglądy odnośnie... transferu Neymara chociażby. Jednak w tej pomyłce nie chodzi o samo porównanie Fabregasa do Xaviego, ale inne kwestie we wspomnianej dyskusji. Bo wystarczyła ponowna lektura tekstu Neville'a, by dostrzec, jak pobieżnie koledzy potraktowali felieton. Jakby po prostu zobaczyli porównanie Fabregasa do Xaviego w leadzie i zapaliła im się lampka - "trzeba reagować!".

Oczywiście, że Fabregas jest innym piłkarzem, niż swój starszy kolega. Mourinho latem mówił, że to nie "ósemka" i nie "dziesiątka", ale piłkarz pomiędzy. Tymczasem ci, których wymienia felietonista to piłkarze grający bardziej w głębi pola - Scholes, Busquets, Motta, Alonso czy Carrick to bardziej "szóstki", a najbliżej Fabregasowi bodaj do Toure, który jednak w Barcelonie również grał jako defensywny pomocnik, promując się "wyżej" dopiero na Wyspach.

Jednak Neville'owi chodziło o znaczenie piłkarza w danej drużynie. Już pisałem to wczoraj, ale trzeba się powtórzyć - cóż z tego, że Fabregasowi nie dane było odgrywać roli "następcy" Xaviego w Barcelonie (może nigdy nie powinien być do niej wybrany, może zbyt przypominał Iniestę i... kolejny temat na jeszcze większą dyskusję, którą zostawię Barcelonistas) skoro może być prawdziwym mózgiem drużyny, jej architektem w innej lidze? Jednym z najbardziej podziwianych przez Xaviego piłkarzy był (jest?) Paul Scholes, który potrafił "zarządzać" meczami z głębi pola, grać krótko i do przodu, długo i na boki... - Jest najlepszym pomocnikiem ostatnich 15, 20 lat - mówił o Angliku Hiszpan w wywiadzie z 2011 roku. - Uwielbiam też patrzeć na Arsenal, jak Cesc zarządza ich grą - dodawał.

Liga nie ma tu żadnego znaczenia, podobnie jak tempo. Pirlo jest uwielbiany za to jak dyktuje warunki na boisku, ale on tylko podaniami grę przyspiesza, częściej ciągle truchtając - i to truchtając sporo - w poszukiwaniu miejsca. Stylami ci piłkarze się różnią, ale sposobem myślenia na boisku - nie. - Nie są najlepszymi dryblerami, nie są zbyt szybcy - opisuje "architektów" Neville. I ma rację.

Przyznam, że i do mnie dotarło to trochę później - ten bezsens debaty i porównań Fabregasa z Xavim. Po pierwsze, wystarczyło spojrzeć na samą tabelkę zaraz po wstępie tekstu Neville'a - z zawodnikami, którzy w ostatnich prawie pięciu latach zaliczyli ponad 120 podań w jednym meczu. Dla Fabregasa, spotkanie z Aston Villą było dopiero drugim takim zdarzeniem, Xavi z 24 przypadkami odstaje od innych. Sam fakt, że w Barcelonie udało mu się to tylko raz pokazuje, że nigdy nie miał być następcą starszego kolegi, może nie dostał zaufania trenera, kolegów, czy tych samych zadań... Mniejsza o to, naprawdę. Wystarczy wczytać się w tekst Neville'a, by zrozumieć dlaczego on w ogóle nie chciał do takiego porównania doprowadzić.

Ciekawe, że były obrońca Manchesteru United tłumaczy też, jaka jest jego definicja wielkiego zespołu. Nie tylko wygrywającego Ligę Mistrzów, ale potrafiącego wyjść spod pressingu rywala w ostatnich kilkunastu minutach, gdy trzeba bronić korzystnego wyniku. I od tego są, według Neville'a, tacy zawodnicy jak Scholes, Xavi i... Fabregas.

Nic dziwnego - on, podobnie jak ja, widział wyjazdowy mecz Chelsea z Manchesterem City. On także podkreśla uniwersalność stylów drużyny Mourinho, która w jednym spotkaniu potrafi bronić się głęboko na własnej połowie, by w następnym dominować kompletnie na boisku. Gdzie w tym wszystkim odnajduje się Fabregas? Zawsze w "centrum dowodzenia", mając najwięcej kontaktów z piłką, najwięcej podań z jednym z najwyższych procentów ich dokładności. Potrafił dyktować warunki w meczu "łatwym", potrafił też wykaraskać Chelsea spod presji przeciwnika w znacznie "trudniejszym", nie tracąc ani głowy, ani piłki.


I tu jest kolejny krok, kolejny klucz do tej dyskusji. - Oglądając ostatni kwadrans tamtego meczu z Manchesterem City, gdy Chelsea prowadziła 1-0, zastanawiałem się, czy goście mogą zmienić się w drużynę dominującą posiadanie piłki zamiast bronienia wyniku? - pyta Neville - Myślę, że to kolejny krok, a w jego sercu może być Cesc Fabregas.

Nie ma więc definitywnego stwierdzenia, że już jest na tym poziomie - po prawdzie, Fabregas do tego potrzebuje odpowiedniej reakcji menedżera i kolegów. Zresztą, w jego wieku wydaje się to być idealny moment na przejęcie także tej odpowiedzialności - podobnie, jak zrobił to Xavi, mając 28 lat, w sezonie 2008/2009 prowadząc Barcelonę do triumfu w Lidze Mistrzów. Rok wcześniej chciał odejść, czuł się niechciany. - Fabregas to jedyny zawodnik w Premier League, który mógłby zagwarantować swojej drużynie dominację w kluczowych fragmentach meczu - dodaje Neville już w kontekście niedzielnych derby z Arsenalem - W Fabregasie Chelsea ma piłkarza, który nie tylko podaje do Costy czy samemu strzela gole, ale może wydźwignąć się na poziom Pirlo, Schweinsteigera, Xaviego, Scholesa, architektów największych meczów.

Wciąż jesteśmy dopiero na pierwszym etapie sezonu, a przecież nikt nie oczekuje od Fabregasa utrzymania takiej skuteczności w zagrywaniu kluczowych piłek - co śmieszniejsze, są już tacy, którzy definitywnie skreślają go... na wiosnę. Może przydałoby się więcej cierpliwości i uwagi (zwłaszcza przy czytaniu komentowanych tekstów), ale i obiektywnego spojrzenia na sprawę. Chelsea nie aspiruje do bycia Barceloną, nie ma zamiaru kopiować tiki-taki, a sam Fabregas nie chce grać identycznie jak Xavi. Jednak czy to naprawdę oznacza, że nie może osiągnąć poziomu jego i innych największych architektów ostatnich lat? Jak pisze Barney Ronay, "póki co w tym klubie, bez powiązań, bagażu, przeszłości i powiązań, wygląda jak u siebie w domu".

sobota, 04 października 2014, mzachodny

Polecane wpisy

  • Jak spełniłem swoje marzenie

    - You did well though, you hold the ball up well. - Yeah, I thought you will had a worldie there, from the half-line. - I was time-wasting... *** To nie będzie

  • Anglia jak jedno podanie

    W zasadzie to mogłaby być historia jednego podania . *Tego* podania. Wiem, że w stosunku do Jamesa Milnera to pewnie trochę niesprawiedliwe. Wszedł na końcówk

  • Wreszcie po stronie Martineza

    Nie było lepszego momentu na całkiem osobiste, piłkarskie wyznanie - zwłaszcza takie, które gnębiło mnie już od jakiegoś czasu, efektem czego były godziny inten

Komentarze
2014/10/06 17:40:01
Zdecydowanie muszę przeczytać historię przejścia Fabregasa do Chelsea! Super post oby było takich więcej!
-
2014/10/06 17:55:45
Dokładnie czekamy na więcej!
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/09 00:03:50
Nie skumam, jak zostawienie emeryta Xavi'ego i oddanie Cesca w kwiecie wieku, szczególnie w obliczu wchodzącego zakazu transferowego, było przemyślane przez FCB.
-
2014/10/09 08:26:45
Świetny blog! Dawno nie czytałem takich obszernych i ciekawych postów na temat piłki nożnej. Masz dużą wiedzę i fajnie, że się nią dzielisz. Pozwolę sobie zaglądać tu częściej - myślę, że sporo się dowiem.
-
2014/10/09 09:05:25
Fabregas odszedł do Chelsea przede wszystkim, dlatego bo znowu odzyskał formę i zaczął grać. W dodatku bardziej pasuje do koncepcji Chelsea niż pasował do koncepcji FC Barcelony. To świetny piłkarz i bardzo mi się podoba jego sposób gry.
-
2014/10/09 18:43:02
Ciesze się, że są jeszcze osoby takie jak Ty, pełne chęci i zapału do prowadzenia miejsc takich jak Twój blog. Pełno tu ciekawych i przydatnych informacji, które czyta się niezmiernie przyjemnie.
-
2014/10/14 14:16:06
Dzięki twojemu blogowi zaimponowałam komuś dla mnie szczególnemu dużą i fachową wiedzą piłkarską i chyba trochę urosłam w oczach małoletniego fana, z którym szukam wspólnego języka. Dzięki wielkie!
-
2014/10/22 06:33:08
Ale zaskoczenie
-
2014/10/22 06:33:28
Nikt się nie spodziewał
-
2014/10/27 11:56:46
porównywać jak najbardziej trzeba, dzięki temu wspaniałe dyskusje się tworzą, jak widać jest sporo zwolenników Xaviego, mnie natomiast o wiele lepiej do gustu przypadł Fabregas
-
2014/12/05 21:20:18
Fabregas jak dla mnie jest o wiele lepszym zawodnikiem od Nevilla
-
2015/01/02 01:29:09
I po co tak porównywać....każdy z nich jest inny, ma inne cechy, inne predyspozycje fizyczne inne atuty.
-
2015/03/24 10:45:23
Fajny materiał aż miło czytać takie wpisy.