Blog > Komentarze do wpisu
Mecz jakiego United potrzebowali

Nie pomogła zmiana ustawienia, nic nie dały zwycięskie sparingi m.in. z Liverpoolem czy Realem Madryt. W debiutanckim spotkaniu Louisa van Gaala w Premier League Manchester United był tak przeciętny, jak w zeszłym sezonie.

Wtedy nie oszczędzano Davida Moyesa, kpiąc z jego usprawiedliwień, taktyki i decyzji personalnych. Jednak drugą "ofiarą" żartów był jeden z jego zwierzchników, Ed Woodward. W pewnym momencie zeszłorocznego tournee po Azji szumnie ogłoszono, że "opuścił zgrupowanie drużyny w celu dokończenia transferów United" - z racji braku efektów niektórzy śmieją się, że nie wrócił do tej pory. Teraz to jego pomocy najbardziej potrzebuje van Gaal - a raczej nie tyle pomocy, co konkretnych działań. Już przed dzisiejszym meczem, porównując defensywy Manchesteru i Swansea, można było stwierdzić, że pewniejszą obronę mają goście. Pokazało to także spotkanie, bo przecież podopieczni Garry'ego Monka sklecili ledwie trzy groźne ataki, które wystarczyły do zwycięstwa.

Błędem byłoby winienie młodego Blacketta czy po prostu zbyt słabego na ambicje klubu Chrisa Smallinga, choć to oni w drugiej połowie byli dwójką stoperów i mieli wydatny "udział" w rozstrzygającym wynik golu. Niepokojących sygnałów nie brakowało na całym boisku - Wayne Rooney groźny był tylko przy stałych fragmentach gry, a sprowadzony zimą za czterdzieści milionów Juan Mata celnie podawał tylko do tyłu i na boki. W środku pola Fletcher czy Herrera nie panowali nad sytuacją ani przez chwilę. Dodatkowo, taktyka 3-5-2 Louisa van Gaala, którą latem przeniósł z reprezentacji Holandii na Manchester United okazała się tak nieefektywna, że już w przerwie menedżer dokonał korekty. Jednak powrót do 4-4-2 nie rozwiązał żadnego problemu gospodarzy, ich ataki były jeszcze bardziej przewidywalne.

Możliwe, że takiego meczu Manchester United potrzebował. Ta bezradność zmieniającego ustawienie i szukającego innych rozwiązań personalnych van Gaala (na ławce miał tylko Fellainiego i Naniego...) podkreśli słowa szkoleniowca. On już od kilku tygodni tonował entuzjastyczne nastroje po sparingowych zwycięstwach, mówiąc, że nie dysponuje składem na miarę najlepszych w lidze. Powrót dziewięciu kontuzjowanych piłkarzy na pewno zmieni i oblicze, i wyniki United, ale czy do takiego stopnia, by nadzieje o Lidze Mistrzów się urzeczywistniły?

Wydaje się, że van Gaal zna odpowiedź na to pytanie. O ile transfery, zwłaszcza na taką skalę, jakiej naprawa Manchesteru United wymaga, nie są nigdy rozwiązaniem, to należy spytać, jak długo jeszcze na Old Trafford będą sobie pozwalać, by przeciętność i słabość charakteru niemałej części składu była akceptowana. Zresztą van Gaal już swoje rozczarowanie aktywnością transferował deklarował - jeśli odpowiadający za to Woodward zawiedzie tego lata, najważniejsza dla przyszłości klubu może okazać się nie zmiana taktyki, ale jednego z dyrektorów.Holender u ścisłych władz klubu powinien mieć większą siłę przebicia, niż jego poprzednik. W bajki o potrzebie "czasu" a nie "wzmocnień" już zdaje się, że nikt nie wierzy. Oprócz Eda Woodwarda?

United póki co jedynie prosperują, jak czołowy klub, podpisując coraz to kolejne umowy o "sponsoring na wyłączność", od opon po napoje gazowane znane wyłącznie w Azji. Od lat słychać, że pieniędzy na wzmocnienia nie brakuje, lecz sama taktyka Manchesteru wydaje się błędna - Woodward szuka wyłącznie "wielkiego" transferu, zamiast robić to, co od lat przychodziło im z większą łatwością. Szukać piłkarzy do oszlifowania, ukształtowania wedle planu szkoleniowca. Tymczasem ich wyścig z najlepszymi daje póki co kompromitujące efekty - Fabregas i Vermaelen to najbardziej bolesne porażki tego okienka United. Czy Woodward pozwoli sobie na kolejne? Czy van Gaal wytrzyma te i przyszłe niepowodzenia? Na poprawę wyników jeszcze jest czas - na podniesienie jakości drużyny Manchesterowi United zostały ledwie dwa tygodnie... Będzie bardziej nerwowo, niż przeciwko Swansea?

sobota, 16 sierpnia 2014, mzachodny

Polecane wpisy

  • Wiem, co robi Arsene Wenger

    A przynajmniej tak mi się wydaje. Może i dziwacznie wyglądało starcie Arsene'a Wengera z Jose Mourinho, a jeszcze dziwniej to, jak zachowywał się w obliczu sły

  • Pellegrini z Mourinho nie powalczy

    - Zagrali bardzo podobnie do Stoke, gdzie jako duży zespół walczyliśmy z małą drużyną posiadającą bardzo dobrych piłkarzy, która tylko się broniła i próbowała u

  • Oezil najsłabszym ogniwem i lekarstwem Arsenalu?

    Już wszystko zostało przeanalizowane, sprawę rozwałkowano, Wengera skrytykowano, a Oezila w jakimś sensie rozgrzeszono. Nie jego wina, że wbrew własnej woli jes

Komentarze
Gość: maruwwa, *.cm-7-4b.dynamic.ziggo.nl
2014/08/16 20:33:42
Adidas nie jest aż tak anonimowy
-
Gość: kuba.g, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2014/08/16 21:05:19
Porażka boli, ale lepiej, że przytrafiła się teraz, a nie po zamknięciu okna. Mecze sparingowe mocno zamydliły wszystkim oczy. Potrzebny przede wszystkim jest ktoś na środek obrony i środek pomocy, przydałby się również skrzydłowy. Niestety od początku lipca mówi się o kolejnych nazwiskach, a do żadnego transferu w końcu nie doszło. Vidal, Cuadrado, Benatia i inni. Kasy na pewno nie brakuje, a ten mecz pokazał dobitnie, że nowi zawodnicy są niezbędni. Dzisiejszy Manchester wyglądał identycznie jak ten z poprzedniego sezonu - bezzębny, niemrawy, przewidywalny i strzelający sam sobie bramki. Nie dało się tego oglądać. Jedynym pocieszeniem jest to, że gorzej już chyba być nie może. Do końca okienka jeszcze 2 tygodnie i na pewno zobaczymy na OT nowe twarze. Oby tylko nie były to chaotyczne zakupy zawodników drugiego, czy nawet trzeciego sortu.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/08/17 00:20:21
Van Gaal ostatnio sobie zapracował na miano uzdrowiciela wielkich, acz nieco podupadłych, firm. Najpierw Bayern, potem Holandię. Trochę zapomnieliśmy wszyscy okoliczności - z Bayernem szło bardzo opornie, pierwsza część sezonu była zwyczajnie kiepska, a Bawarczycy otarli się o odpadnięcie z LM. Tyle, że tam nie było w lidze jeszcze większej konkurencji, nikt nie odjechał od stawki, tu czołówka nie będzie czekać. Mimo wszystko, top4 diabły powinny w miarę spokojnie osiągnąć. United, w miarę upływu czasu, winni rosnąć w siłę, także dzięki niezaangażowaniu w Europejskich pucharach.
-
Gość: , *.radom.vectranet.pl
2014/08/17 08:35:43
Trudno mówić o Fabregasie jako porażce w sytuacji, gdy United nie złożyło za niego oferty - na tej samej zasadzie James Rodriguez to porażka transferowa Woodwarda. A Vermaelen, jako były piłkarz Arsenalu, zwyczajnie wolał Barcelonę i nawet to przyznał - jego prawo.

Problemem obrony United nie są przeciętni piłkarze (bo Smalling taki nie jest), ale brak lidera. Naturalnym kandydatem jest Evans, ale on niestety jest ze szkła. Tył wyglądałby też lepiej, gdyby grał Valencia, bo ani Young, ani Lingard, ani Januzaj to nie są jednak piłkarze broniący na tym poziomie, a Shaw i Rafael niestety... się leczą.