|
Blog > Komentarze do wpisu
Jestem wkurzony
Jestem wkurzony. Kolejna porażka w zastraszająco szybko wyniszczającym klub sezonie była oczywiście do przewidzenia, ale jej styl… Andre Villas-Boas może nie miał racji w wielu z teorii o których mówił na konferencjach prasowych, jednak wcale nie pomylił się twierdząc, że West Brom był dużo lepszy pod każdym względem. Jestem wkurzony. I to za każdym razem, gdy piłkarze sobie odpuszczają. To nie jest gierka z kolegami pod blokiem, to nie jest okazja do podtrzymania kontaktu ze znajomymi, futbol nie jest dodatkiem do gierki i kilku uśmiechów, oklasków, gestów. Tak wczoraj zachowywali się piłkarze Chelsea na The Hawtorns – swój występ ograniczyli do kilku sztucznych do bólu zachowań, pozorowania wysiłku i przywiązania, którego celem było zwolnienie menedżera. Z misji wywiązali się w stu procentach, mam, cholera, nadzieję, że są z siebie dumni. Jestem wkurzony. Wreszcie w Chelsea szanse dostaje młody gość z pomysłem na futbol – i to takim ambitnym, a nie zerżniętym bezczelnie z tego, co kreują trenerzy w Madrycie czy Barcelonie. Wiedział na czym miała polegać jego misja, potrzebne były zmiany, dał im początek. I… Jestem wkurzony. Bo Andre Villas-Boas zamiast zmieniać Chelsea, zmienił siebie. Poszedł najpierw na kompromis z własną filozofia gry, a następnie rozpoczął dziwną rozgrywkę, której wygrać nie mógł. Sadzał na ławce doświadczonych, dawał szansę nowym i przy kiepskich wynikach starał się wszystkim wmówić, że są one dobre, potrzebują czasu… ale i tak wracał do tych, którym miał nie zaufać. Jestem wkurzony. Lata lecą, lecz drużyna młodnieje tylko dzięki jej zapleczu, a nie pierwszej jedenastce. Tam, gdzie miała być w składzie rewolucja, wciąż rządzą ci zawodnicy, którzy dominowali na angielskich boiskach za czasów Mourinho. Nie wolno winić Lamparda, Drogby, Terry’ego czy Cole’a za to, że ich zmiennicy są w gruncie rzeczy nieprzygotowani do walki o cele jakie przed nimi stawiają. I, po prawdzie, to właśnie stara gwardia poniesie odpowiedzialność za brak ich realizacji, nie przeciętny do bólu Meireles, wciąż uczący się Luiz czy nie potrafiący odnaleźć się w nowej taktyce Torres. Jestem wkurzony. Bo cała ta stara gwardia, w imię ratowania dobrego imienia klubu, wyników w tym sezonie, celów, posunęli się do czegoś, co dla profesjonalnego piłkarza powinno stać na równi z korupcją. To nie jest oczywiście oskarżenie, ale widząc (niestety, tylko z obszernych skrótów) ten teatr ze strony The Blues nie można przejść obok takiej postawy obojętnie, zwłaszcza nie wychodząc z roli kibica. Jestem wkurzony. Przy całej krytyce jaka spadła na jego barki z mojej strony, jak każdy trzeźwo myślący kibic Chelsea chciałem, by ten jego projekt wypalił. Jego ambicja, optymizm, świeże spojrzenie na futbol były i są wciąż potrzebne na szarzejącym Stamford Bridże. Andre Villas-Boas nie przegrał swojej kariery, nie wypadł z obiegu, ani nagle nie stał się słaby w tym co robi. On tu po prostu nigdy nie pasował. I wkurzenie wynika z tego, że to nie on wyprowadził klub na swój poziom, ale to właśnie Chelsea zrobiła z niego średniaka, wypalonego przed czterdziestką menedżera, którego autorytet został podważony i się w tej sytuacji nie obronił. Jestem wkurzony. Wiele piszę o projekcie Villasa-Boasa, trudnym do zdefiniowania i może nawet niesłusznie demonizowanym, ale on sam od początku do końca chciał, by media i kibice do tego nawiązywali, mimo oznak, że całość została zarzucona. Trzeba jednak pamiętać o zawodnikach chcących nawiązać do niedawnych sukcesów klubu – wchodzący i świeżo transferowani ponieśli wielką porażkę, indywidualną i jako zespół, nie umiejąc pokazać swojej siły w opozycji do tych na Cobham panujących. Pewnie, przegrali swoją pierwszą bitwę i, koniec końców, to im zaufa się w kolejnych latach, lecz jeśli kogoś w Chelsea chcą wychowywać, to tylko zwycięzców. Jestem wkurzony. Bo zmiana „sztuka dla sztuki” jest bezsensowna i niepotrzebna, nawet jeśli, co sugerują angielskie bulwarówki, Abramowicz groził piłkarzom masowymi zmianami. Nowy, tymczasowy menedżer nie miał pomysłu na inny zespół w Premier League i przy całej sympatii do jego osoby oraz szacunku do statusu jakim słusznie się w Chelsea cieszy, Roberto Di Matteo nie ma cudownej drabiny, która dałaby drużynie awans o kilka pozycji. Jeśli w zakulisowych debatach i sporach stał po stronie byłego menedżera, zespół i jemu nie zaufa. Jestem wkurzony. Bo raz, cholera, miałem rację i to jeszcze wtedy, gdy najbardziej chciałem się pomylić. Chelsea po raz kolejny pod maską poważnych zmian i rewolucji jest drwiną samą z siebie, a, oczywiście, najbardziej cierpią ci, którzy często na temat wydarzeń mają odmienne zdanie. Andre Villas-Boas mógł nawet popełnić milion więcej błędów niż wszyscy jego poprzednicy (z czasów Abramowicza) razem wzięci, lecz powinien dostać szansę zrealizowania swojego projektu, dostać czas, który mu obiecano. Jestem wkurzony, ponieważ Andre Villas-Boas stał się ofiarą konfliktu interesów wewnątrz klubu. Niestety, nie miał prawa wygrać tam, gdzie wola zmian i budowy ścierała się z filozofią wyników oraz trzymania budżetu. Ten konflikt nie mógł doprowadzić do żadnej ewolucji czy rewolucji na Stamford Bridge. Jego wynikiem zawsze była i będzie destrukcja. poniedziałek, 05 marca 2012, mzachodny
Komentarze
Gość: Zdzichu26, 81.15.255.4*
2012/03/05 11:03:10
Nie irytuj się już tak, złość piękności szkodzi.
Dziwna ta cała sprawa, bo już myślałem, że Romek ma nieskończony kredyt zaufania do AVB, a jednak... Nie podzielam raczej Twojego zdania, że źle się stało, że AVB nieco przystał na kompromis między swoją filozofią, a tym co chciano w Chelsea uprawiać. Pamiętam jak do Realu przychodził Mou i wszyscy jednym głosem trąbili, że zaraz poleci, bo wprowadzi swój defensywny (choć jakże piękny) styl gry. Mimo wszystko Mou poszedł na jakiś tam kompromis, Real gra efektownie jak dalej, a mimo to diabelnie efektywnie, więc nie dziwie się, że szukano czegoś takiego w Chelsea... Pytanie, czy to Boas nie umiał się przestawić, czy wykonawców miał po prostu za słabych to temat na inną bajkę. Jednak moim zdaniem jeśli ktoś nie potrafi wykrzesać choć 5% potencjału z takiego piłkarza jakim jest Torres to znak, że chyba coś jest nie w porządku. Mam nadzieję, że "Jestem wkurzony" szybko znów zostanie zastąpione przez "sezon przejściowy". Pozdro. 2012/03/05 11:49:44
Na pewno fatalna postawa Chelsea w tym sezonie to nie tylko wina AVB, ale sam też popełnił mnóstwo błędów. Wystawianie w składzie Bosingwy czy Maloudy to przecież samobójstwo. Również Lampard praktycznie zawsze miał pewny plac, mimo nienajlepszej dyspozycji w tym sezonie. Zabrakło szansy dla młodych i rewolucja się nie dokonała. Może zamiast Drogby i Torresa jakąkolwiek szansę mógł dostać Lukaku? Za to na starszyznę zapewne źle zadziałał fakt i sam styl wyrzucenia Alexa i Anelki. Zamiast zyskać autorytet to Portugalczyk go stracił.
Jeśli to prawda, że Benitez jest kandydatem na trenera Chelsea to współczuje fanom The Blues. Moim zdaniem Hiszpan to słaby szkoleniowiec, a Londyńczycy z nim na ławce stracą resztki stylu. Może lepiej spróbować namówić Capello, który przecież już trochę poznał angielskie realia? Albo próbować wyciągnąć O'Neilla lub Rodgersa ze Swansea?
Gość: matiaszuk, g154.portnet.pl
2012/03/05 12:01:16
@Zdzichu
Mam wrażenie, że AVB chciał zrobić coś, co mógłby próbować robić Brown w LAL. Dostał starych mistrzów, i próbował wcielić swój "projekt" nie bacząc na wciąż jeszcze w miarę stały skład - Porto grało bardzo pracowity, wymagający długich i szybkich runów ultradirect football, skrzydłowi, a w zasadzie forwardzi grający po bokach - silni, szybcy, zdecydowani, pracowici napędzali ten styl - pamiętamy jak oni grali w zeszłym sezonie, potęga wynikająca z konsekwencji. Próby dopasowania tego stylu w FSB to tak, jakby Mike Brown ze starych i wolnych Lakers chciał nagle zrobić Miami, albo Clippers - Brown zmienił styl ofensywny, ale dopasował go do tego składu, jaki ma, wykorzystując ten potencjał, który w starych mistrzach jeszcze drzemie. Dokładnie to samo robił doświadczony w prowadzeniu staruchów Ancelotti, i miało to ręce i nogi. AVB winien zrobić odwortnie niż zrobił- zacząć ostrożnie, od "kompromisów", a nową filozofię gry przygotowywać powoli, wpajać, ale realizować na boisku stopniowo. Niby problemy FSB to nie moje problemy, ale fanom współczuje, bo mieli świetnego młodego trenera, którego stracili. Pzodrowienia |
Keep The Blue Flag Flying High ![]() Wypromuj również swoją stronę |
O projekcie AVB było wiele szumu w mediach. Na boisku ten projekt nie dawał się zauważyć. Chwiejne decyzje personalne i taktyczne nie wskazywały, że AVB wie co robi. Decydujący był mecz z MU na Stamford, który AVB "przegrał." Gdy starzy z szatni zawołali "Sprawdzam" to okazało się, że projektu na 3 lata nie ma, a jest tylko foch w meczu z Napoli.
Kibice pukają w głowę, ale dla mnie projekt AVB się skończył. Przy całej plątaninie układów panujących w klubie ten menedżer już nie miał szans by cokolwiek osiągnąć. Abramowicz i tak się ociągał, ale chyba brakowało pomysłu na plan B oraz bolało, że jednak operacja z AVB kosztowała grube miliony.
Di Matteo jest pionkiem. Skoro "starzy" zwolnili trenera to pytanie czy będą umieli przekonać "młodych" by ratować sezon, a jeszcze sporo można ugrać. Czy Hiddink przyjdzie znowu na ratunek??